Perspektywa Liory
Zanim dotarliśmy na obrzeża, słońce chyliło się ku zachodowi, malując niebo w odcieniach pomarańczy i fioletu. Adam szedł przed siebie, jakby narastający mrok nie miał dla niego znaczenia, ale ja ciągle rozglądałam się na boki, zaniepokojona cieniami rozciągającymi się nad pustkowiem.
Miejsce, do którego nas przyprowadził, nie było zbyt zachęcające. Jeśli już, to wyglądało jak wy






