Na miejscu zdarzenia wciąż unosił się zapach benzyny.
Ogień rozprzestrzeniał się, płonąc coraz wyżej i wyżej.
Nie sposób było dostrzec, co dzieje się w dole góry.
Kilka osób wysiadło ze swoich sportowych samochodów i stanęło na krawędzi urwiska, przeszukując wzrokiem teren.
Nikt nie wiedział, o czym rozmawiali.
Następnie wszyscy wrócili do aut i z piskiem opon odjechali z miejsca zdarzenia.
Dopier






