Vivian prychnęła kilkakrotnie. "Wow, więc wasza trójka połączyła siły tylko po to, żeby tu przyjść i zadzierać z Lambertami?"
Odwróciła się, by spojrzeć na stojącego obok Donalda. "Jeśli tego nie załatwimy, wkrótce nawet bezpańskie psy będą zjawiać się na progu Lambertów tylko po to, żeby poszczekać."
Słowa Vivian były zbyt ostre, by je znieść. Charlotte wpadła w taką wściekłość, że o mało nie pęk






