Chłodne, nocne powietrze tchnęło rześkością, a pod powierzchnią buzowały tajemnice.
W chwili, gdy samochód potoczył się po bruku, Katherine poczuła słodki zapach bzów unoszący się z dziedzińca starej posiadłości.
Wieczorny wiatr porywał drobne płatki, które wirowały za oknem auta. Kiedy zatrzymali się przed kuta z żelaza bramą, postać spacerująca nerwowo tam i z powrotem w świetle werandy nagle po






