Kiedy czarny samochód oddalał się od posiadłości Lambertów, jego opony toczyły się po płatkach magnolii rozsypanych na ziemi, wydając cichy, kruchy dźwięk, jakby miażdżył ostatnie ślady ciepła.
Margaret siedziała na tylnym siedzeniu z zamkniętymi oczami, oparta o zagłówek. Kołnierzyk jej granatowej welurowej sukni był ciasno zapięty, a skóra na szyi przypominała korę starego, uschniętego drzewa.
L






