W salonie posiadłości Lambertów kryształowy żyrandol rzucał światło na polerowaną marmurową podłogę, ale nie potrafił rozproszyć gęstego napięcia wiszącego w powietrzu.
Donald siedział na skraju sofy, trzymając w palcach niezapalone cygaro, a jego wzrok utkwiony był w pożółkłym zdjęciu leżącym na stoliku kawowym.
Na zdjęciu Margaret trzymała miesięcznego niemowlaka, Harrisona, a jej oczy marszczył






