Następnego ranka pierwsze promienie słońca wślizgnęły się przez szpary w zasłonach, rzucając jasne plamy na podłogę.
Katherine wciąż była zakopana w miękkiej pościeli, na wpół śpiąca, gdy drzwi sypialni delikatnie się otworzyły.
Głos Vivian, pełen podekscytowania i śmiechu, zawołał: – Katherine, czas wstawać! Zabieram cię dziś w wyjątkowe miejsce!
Katherine przetarła oczy, ziewnęła i usiadła, wcią






