Joseph zażądał: "Ty wyhodowałeś te szczury?" Jego głos był niski i groźny.
Jego twarz pozostała całkowicie spokojna, ale powietrze wręcz iskrzyło od zabójczego napięcia – jeden fałszywy ruch i mógł uderzyć bez krzty litości. Lodowate przerażenie, które z niego emanowało, wystarczyłoby, by zamrozić czyjąkolwiek odwagę na kość.
Victor instynktownie cofnął się o kilka kroków, zaniepokojony i pragnący






