Zora
Mimo że poprzedniego popołudnia o mało nie spieprzyłam się z Valentinem na jego biurku, nie byłam w ogóle zdenerwowana treningiem z nim następnego ranka. Prawdę mówiąc, idąc do sali gimnastycznej, czułam większy spokój niż od miesięcy.
Jasne, moich dwóch pozostałych przeznaczonych partnerów było w szpitalu po tym, jak walczyli ze sobą. Jasne, wampiry wciąż stanowiły zagrożenie. Jasne, nie mia






