Punkt widzenia Zory
Kairos najwyraźniej nie mógł dłużej czekać. Ruszył przed siebie, warcząc i szczerząc kły. A potem skoczył, prosto na Neo – nie, na Renaulta.
Renault uniósł ramię i chwycił go jedną ręką. Kairos szarpał się, kopiąc wszystkimi łapami, podczas gdy Renault zacisnął uścisk, odcinając mu dopływ powietrza. W mojej piersi więź z Kairosem zawodziła i krzyczała.
Odzyskując władzę w nogac






