Punkt widzenia Zory
Rankiem, po prysznicu i przebraniu się, Valentin i ja wyszliśmy na zewnątrz, by spotkać się z pozostałymi. Max, Kairos i Thorne już tam byli, wyglądali na nieco zmęczonych i odrobinę pogniecionych, ale poza tym wszystko z nimi było w porządku. Zastanawiałam się, czy w ogóle położyli się do łóżek. Wiedziałam, że wyruszyli śledzić Neo, ale nie wydawało się, by był tu z nimi.
– Gd






