ROZDZIAŁ 102
PERSPEKTYWA ROMANA
Było zdecydowanie za wcześnie, gdy mój telefon na szafce nocnej zawibrował głośno. Jęknąłem, wciąż tuląc Siennę do piersi, i sięgnąłem po niego, już zirytowany. Ktokolwiek dzwonił, lepiej, żeby miał cholernie dobry powód, by budzić mnie o tej porze.
Nie sprawdzając, kto dzwoni, odebrałem. – To lepiej niech będzie ważne, bo pożałujesz – wychrypiałem do słuchawki, z






