Oczy Dariusa błysnęły. W końcu nie urodził się wczoraj, a wciąż zachowywał niezwykłą przenikliwość jak na swój wiek.
Popołudniu wybiegli w pośpiechu, a kilka godzin później wrócili w doskonałych nastrojach. Gdy zapytano ich, co porabiali, po prostu milczeli.
Czyżby Benjamin wpakował się w kłopoty?
Jeszcze nie oddzwonił na żadne z moich połączeń.
Darius nie ruszył się z miejsca i dalej jadł ze swoi






