Perspektywa Bailey
Kaleb w końcu zapadł w głęboki sen, a jego oddech stał się ciężki i miarowy, ale twarz nadal miał zbyt bladą, jak na mój gust.
Za każdym razem, gdy poruszył się pod górą koców, którymi go nakryłam, ukłucie niepokoju przeszywało moją klatkę piersiową.
Wyglądał krucho; nigdy nie sądziłam, że użyję tego słowa do opisania Kaleba. Zazwyczaj to on był opoką, facetem o pewnych dłoniach






