Bailey’s POV
Siedziałam na kanapie w mieszkaniu Kaleba, wpatrując się w zegar na ścianie.
Dźwięk jego tykania doprowadzał mnie do szału. Wskazówki wciąż się poruszały, powoli, lecz miarowo, a każda mijająca sekunda przypominała mi, że nadal nie wrócił do domu.
Był już wieczór, a on wyszedł rano i przez cały dzień czekałam.
Jego telefon był wyłączony, nie dzwonił ani nie zostawił żadnej wiadomości.






