Punkt widzenia Kaleba
Obudziłem się przed świtem i usiadłem na skraju łóżka.
W pokoju było zimno, a światło wpadało przez żaluzje cienkimi pasmami.
Bolały mnie knykcie, a głowa wciąż pulsowała od bólu po walce. Przez kilka minut myślałem, że to koniec.
Wyobraziłem sobie życie z Bailey, jak pijemy razem kawę rano, i na tę myśl coś ścisnęło mnie w klatce piersiowej.
Mój telefon zabrzęczał na szafce






