Punkt widzenia Harta
Moje dłonie drżały, wciąż widziałem w myślach twarz Kaleba – to, jak zawsze był cichy, jak uprzejmy, jak zdystansowany.
Kiedyś myślałem, że jest po prostu nieśmiały.
Teraz wiedziałem, że to był ból; ten biedny chłopak przez lata nosił na swoich barkach ciężar śmierci ojca i naszych błędów.
Mocniej zacisnąłem dłonie na kierownicy.
– Niech to szlag, Cross – mruknąłem. – Zrobiłeś






