Punkt widzenia Harta
Czułem, że dom mnie osacza. Wszyscy milczeli – to był ten rodzaj ciszy, gdy rodzina się rozpada i nie wie, jak z powrotem się posklejać.
Bailey nie chciała ze mną rozmawiać, nie chciała nawet spojrzeć w moim kierunku.
Przestała jeść, a przy stole w jadalni tylko dźgała widelcem jedzenie, po czym je zostawiała.
Spojrzenia Davida raniły mnie mocniej niż jakikolwiek nóż.
– Kochan






