Punkt widzenia Bailey
Stałam obok samochodu z rękami mocno skrzyżowanymi na piersi. Chłodne wieczorne powietrze muskało moją skórę. Tymczasem Kaleb krążył kilka kroków ode mnie jak burza, która nie miała dokąd pójść. Szczękę miał zaciśniętą, dłonie zaciskały się i otwierały, jakby powstrzymywał słowa, które paliły go w język.
Wciąż był zirytowany.
Był zraniony, sfrustrowany, zmęczony i bardzo star






