Z perspektywy Kaleba
Leżałem na betonie, z twarzą przyciśniętą do żwiru. Nie ruszałem się i nawet nie próbowałem mrugać. Wiedziałem, że jeśli wydam z siebie jakikolwiek dźwięk, jeśli choćby drgnie mi palec,
Ethan zobaczy, że została we mnie jeszcze iskierka życia. Wróciłby, by ją zadeptać.
"Idziemy", odbił się echem głos Ethana. Brzmiał z oddali, jakby mówił z końca długiego tunelu.
"Z nim już kon






