Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Dźwięk butów odbijał się echem o marmurową podłogę, gdy oficerowie eskortowali Silasa i Elenę w stronę drzwi katedry. Ich twarze były blade, wyzbyte resztek godności, a pomruki gości z każdą sekundą przybierały na sile.
Westchnienia, szepty i skrzypienie ławek wypełniały powietrze jak zakłócenia, przesiąknięte niedowierzaniem i osądem.
Seraphina stała zamrożona z szeroko






