Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Odrzutowiec rodziny Evergreenów dotknął ziemi Ravinne pod przygaszonym niebem. Powietrze było rześkie i czystsze, niemal lżejsze, inne niż w tętniącym życiem Elaris. Niosło ze sobą delikatny zapach zmoczonych deszczem sosen i odległych pól lawendy. Przez szybę samochodu Alina patrzyła, jak powoli otwierają się ogromne żelazne bramy posiadłości Evergreenów.
Jej odbicie w s






