Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Drzwi otworzyły się lekko i do środka weszła pokojówka. Była to młoda kobieta z łagodnym uśmiechem i włosami starannie ukrytymi pod białym czepkiem. – Panienko Dahlio, kolacja jest gotowa. Pani Luna prosiła, bym panienkę zawołała.
Alina zesztywniała na dźwięk tego imienia, a jej szczęka się zacisnęła, zanim odwróciła się przodem do pokojówki. – Proszę – powiedziała cicho,






