Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Alina ruszyła korytarzem jak burza, jej obcasy uderzały o marmurową posadzkę w ostrych, celowych stukotach, które odbijały się echem za jej plecami niczym gniewna opowieść.
Oddychała nierówno i chociaż starała się uspokoić oddech, pieczenie w klatce piersiowej nie ustępowało.
Scena z kolacji wciąż odtwarzała się w jej umyśle: spokojny, obojętny ton Dariusa, jego całkowity






