Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Poranek płynnie przeszedł w południe, a posiadłość skąpała się w złotym świetle. Po śniadaniu Damien podał jej dłoń, a ten znajomy, niemal chłopięcy uśmiech powrócił na jego twarz.
– Chodź – powiedział lekko, przechylając głowę w stronę korytarza. – Mówiłaś, że chcesz, bym cię oprowadził. Zobaczmy, czy to miejsce pomoże ci sobie coś przypomnieć.
Alina wahała się tylko prz






