Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Świat wokół Aliny wydawał się pozbawiony ciężaru. Cisza była tak gęsta, że niemal szumiała, a jednak gdzieś pod nią tętniły słabe echa… śmiech, kroki, dźwięk jej własnego głosu, cichego i beztroskiego.
Zamrugała i sterylny, biały sufit kliniki rozpłynął się. Nagle stała w długim korytarzu skąpanym w złotym świetle. W powietrzu unosił się delikatny zapach róż i świeżo wypo






