Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Poranne światło przenikało przez zwiewne zasłony, miękkie i złociste... ale w tym wspomnieniu wydawało się matowe, ciężkie od żalu.
Alina snuła się w nim jak duch, patrząc, jak rodzina Evergreenów zbiera się wokół długiego stołu śniadaniowego.
Głos jej ojca przeciął ciszę niczym ostrze. – Damien – powiedział Darius, a jego ton był opanowany, lecz znużony. – Zabierz dziś s






