Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Park rozmył się jak akwarela przenikająca w ciemność. Śmiech dzieci ucichł jako pierwszy, potem szum wiatru, a następnie samo światło... aż Alina zorientowała się, że stoi na skraju żwirowej drogi spowitej cieniem drzew. Powietrze było zimne i upiornie nieruchome.
Natychmiast rozpoznała samochód, ciemnego sedana, tego samego, do którego Elena prowadziła jej młodszą wersję






