Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Jazda dłużyła się w napiętej, niekomfortowej ciszy, takiej, która wydawała się zbyt głośna, mimo że nikt nic nie mówił.
Miasto za oknem przesuwało się w pięknych kolorach i rozmaitych kształtach, ale Violet ledwie cokolwiek z tego rejestrowała. Jej myśli wirowały zbyt szybko, chaotyczne, splątane, na tyle ciężkie, by uciskać jej płuca.
Wciąż odtwarzała w głowie moment, w






