PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Następnego ranka Ace i Violet weszli razem do salonu i zatrzymali się w pół kroku.
Lucian już tam był, ale nie z tego powodu stanęli jak wryci.
Siedział na krawędzi kanapy z łokciami opartymi na kolanach i luźno splecionymi dłońmi, jakby przebywał w tej pozycji od dłuższego czasu. Zasłony były w połowie odsłonięte, wpuszczając do środka blade, wczesne światło. Nie przebrał s






