**Jaxson**
Przejechałem palcami wzdłuż kręgosłupa Luke'a, czując, jak woda spływa kaskadą po jego skórze. Kabina prysznicowa była parującą przystanią, a reszta świata znikała. Przycisnąłem go do kafelków, moje ciało było twarde i natarczywe. Luke wstrzymał oddech, gdy moje usta odnalazły jego szyję, a zęby musnęły wrażliwą skórę.
– Spójrz na mnie – rozkazałem, a mój głos przypominał ciche warknięc






