**Jaxson**
Nie potwierdziłem tego. Nie zaprzeczyłem. Po prostu wpatrywałem się w niego na korytarzu w milczeniu tak gęstym, że uciszyło go lepiej niż jakiekolwiek słowa.
Sprowokował mnie. Zagonił w róg, czego sam do końca nie rozumiał – a skoro szukał Pana S? Zamierzałem z całą pewnością upewnić się, że go odnajdzie. We właściwy sposób.
Reszta dnia upłynęła pod znakiem powolnego, kipiącego napięci






