**Luke**
Szare oczy Jaxsona, zazwyczaj chłodne i ostre, były przekrwione, obciążone czymś, co wyglądało jak żal. – Nigdy nie byłem dobry w odmawianiu pokusom. Tak samo jak z tą whisky, której nie powinienem był pić. Drogą butelką, którą przez lata trzymałem jako symbol powściągliwości i siły woli.
– Dlaczego więc w ogóle ją otworzyłeś? – Słowa wymsknęły mi się, zanim zdołałem je powstrzymać, brzmi






