Ella
Gdy tak siedziałam, przywiązana do krzesła w ponurym, brudnym garażu, nie przestawałam błagać Jeta, desperacko próbując dotrzeć do jakichkolwiek resztek człowieczeństwa, które mogły w nim pozostać. Mimo że moja twarz była zlana łzami, a głos mi drżał, wciąż szlochałam i błagałam, by poszedł po rozum do głowy.
– Jecie, musisz spojrzeć na to logicznie – powiedziałam. – Nie musisz robić tego, co






