**Aiden**
Byliśmy zaplątani w pościel, wciąż rozgrzani po wszystkim, co zrobiliśmy, a Noah wtulił się we mnie tak, jakby to było jego miejsce — do którego, Boże, zawsze zresztą należał. W całym klubie panowała teraz cisza, z wyjątkiem cichego, odległego szumu dobiegającego z głównej sali, ale tu, w tym pokoju, wydawało się, że świat nareszcie zatrzymał się na wystarczająco długo, byśmy mogli złapa






