**Noah**
Jechałem na oparach.
Prawie nie przypominałem już człowieka — byłem tylko kłębkiem nerwów, poczucia winy, strachu i tej ostatniej, cienkiej nici adrenaliny, która jeszcze trzymała mnie na nogach.
Obecność Williama wcale nie pomagała. W ogóle.
Siedział na krześle naprzeciwko szpitalnego łóżka Lexie, z telefonem w dłoni, wydając polecenia trzem różnym osobom na raz, a jego głos był ostry, r






