**Aiden**
– Szlag by to, William… odbierz ten pierdolony telefon! – krzyknąłem ponownie, przemierzając pokój jak zwierzę uwięzione w klatce. – Dlaczego nikt nie odbiera tego cholernego telefonu?
Micah obserwował mnie z łóżka z uniesionymi brwiami. – Może dlatego, że… sam nie wiem… ONI BIORĄ ŚLUB?
Posłałem mu mordercze spojrzenie, po czym dziko potrząsnąłem głową, czując ścisk w klatce piersiowej.






