**Noah**
Szłam powoli nawą, biorąc po jednym miarowym oddechu, Miguel po mojej prawej stronie, Keon po lewej, obaj dotrzymując mi kroku. Cisza w kościele wydawała się dziwna w zestawieniu z rykiem aparatów na zewnątrz, jakby to miejsce było zamknięte w szkle.
Było tak wielu ludzi.
Niemożliwością było przetworzyć ich z osobna — twarze zlewały się w klejnoty, jedwab i diamenty. Rzędy za rzędami wzdł






