**Noah**
Jeśli ktoś kiedykolwiek powie ci, że pogrzeby przynoszą "domknięcie", uderz go.
Mocno.
Bo gdy stałem tam w czarnym garniturze po raz drugi w tym samym pierdolonym tygodniu, patrząc, jak trumna jest wynoszona z rezydencji wystarczająco dużej, by pomieścić połowę mojego rodzinnego miasteczka, domknięcie w ogóle nie wchodziło w rachubę. Liczyło się przetrwanie. Liczyła się wytrzymałość. Licz






