**Noah**
– Boję się – powiedziałem.
Słowa zabrzmiały płasko, niemal swobodnie, jakbym przyznawał, że nie lubię kolejek górskich. Ale moje ręce drżały, a palce wbijały się w materiał poduszki na kanapie.
Aiden mi nie przerwał. Nie rzucił się od razu z pocieszeniem czy komunałami. Po prostu czekał, siedząc naprzeciwko mnie, z łokciami opartymi na kolanach i wzrokiem utkwionym we mnie.
– Czego? – zap






