**Noah**
Zanim dotarłem z powrotem do akademika, byłem blady jak duch, zlany potem i trząsłem się tak bardzo, że zęby dzwoniły mi w ustach. Przeszedłem całą drogę — mile popękanych chodników i ciemnych ulic, wciąż na nowo odtwarzając w głowie ten sam pieprzony moment, dopóki mnie on nie wydrążył. Jego głos, ostry jak stal, każący mi wyjść. Mówiący mi, że nie było między nami nic poza kontraktem.
P






