Dzień nastał z ciężkimi od ołowianych chmur na niebie, rzucającymi na miasto cień, który idealnie współgrał z zamętem panującym w moim sercu. Zwołałam spotkanie z Vivienne, Simone i Declanem. Nadszedł czas, by wyprostować sprawy, omówić wszystko i potencjalnie położyć temu kres.
Postanowiliśmy spotkać się w biurze Simone, stosunkowo ciepłym i zachęcającym pomieszczeniu. Niewiele to jednak pomogło






