Wzięłam głęboki oddech, zbliżając się do znajomych szklanych drzwi mojej dawnej kancelarii. Moje serce biło w rytm stukotu obcasów o wypolerowaną marmurową podłogę. W powietrzu iskrzyło od dziwnego napięcia i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że przez noc coś się zmieniło.
Pchnęłam drzwi i weszłam do recepcji. Zwykły gwar i zgiełk wydawały się przytłumione, przypominając ściszone pomruki tłumu oczek






