Światła miasta żarzyły się blado w oddali, gdy wychodziłam z biurowca.
– Declan? – zawołałam, niepewna, czy oczy nie płatają mi figli.
Wyprostował się, a na jego twarzy wykwitł nieśmiały uśmiech. – Hej, Sienno. Co za spotkanie.
Otrząsnęłam się zdezorientowana; mój zmęczony mózg powoli przetwarzał to niespodziewane spotkanie. – Co ty tu robisz? – zapytałam, a w moim głosie pobrzmiewała nuta podejrz






