Przerwa na lunch w biurze stanowiła krótkie wytchnienie od wymogów dnia. Kiedy siedziałam w swoim gabinecie, mieszanka nerwów i determinacji napędzała moją decyzję, by wykonać telefon, z którym zwlekałam już od dawna. Wzięłam głęboki oddech, wyciągnęłam telefon i wybrałam numer matki.
Telefon dzwonił przez wieczność, zanim przywitał mnie dziarski głos Mary. "Sienno, kochanie! Jak cudownie cię słys






