W tym momencie luksusowy samochód wjechał na miejsce parkingowe przed halą do koszykówki. Sebastian spojrzał we wsteczne lusterko na Zorę i małą dziewczynkę, Patricię, siedzące na tylnym siedzeniu, po czym wysiadł z samochodu, aby otworzyć im drzwi.
Gdyby nie jego córka, nie jechałby przez całą drogę, by osobiście odebrać Zorę, a już na pewno nie przygotowałby dwóch kubków specjalnie parzonej herb






