Mój Lykan popiskiwał.
'Przestań, wkurzasz mnie' – warknąłem na niego.
'Znajdźmy ją' – powiedział, ale ja pokręciłem głową. Nie przestawał mnie jednak dręczyć, więc wstałem i chwyciłem kluczyki, po czym opuściłem ciepłe mieszkanie.
Właśnie zaczęło padać.
'Wracam, nie będę stawiać czoła takiej pogodzie dla kobiety, której nawet nie znam' – oświadczyłem.
'Nie, sprawdzimy tylko w zaułkach, na rynku, m






