Wziąłem wdech i wydech, przeczesując dłonią włosy.
– Myślę, że powinnam pójść – powiedziała cichym głosem.
– Nie, proszę. Na zewnątrz nie jest bezpiecznie przy takiej pogodzie – stwierdziłem. Zranione spojrzenie, jakim mnie obdarzyła, wywołało u mnie lęk w dole brzucha. – Chodź za mną.
Wszystko to było dla mnie dziwne. Moja przeznaczona była w moim domu. Co teraz będzie?
'Więc co z tego, że jest w






