Punkt widzenia Anai
Zaczęłam biec do granicy w mojej wizytowej sukience i szpilkach, a za mną podążyło kilka wilków. Ta wataha nie żyła w dobrych stosunkach z królewską, więc czuli się w obowiązku chronić mnie jako krewną swojego Alfy.
– Przyjmiesz go z powrotem? – odzywa się głos mojego brata. Milczę.
– Muszę go wysłuchać – mówię przez łącze umysłowe. To było dziwnie miłe słyszeć Enrique przez łą






