Noc na zewnątrz rezydencji stała się gęsta i ciężka; uspokoiła się, a jedyne, co dało się słyszeć, to odgłosy nocnego życia.
Nivera przemierzała długość salonu, ze szczelnie skrzyżowanymi na piersiach ramionami, a jej bose stopy stąpały po wypolerowanym marmurze.
W dłoni trzymała telefon, którego ekran rozświetlał się co kilka minut, gdy sprawdzała go znowu, znowu i znowu.
Wciąż nic nie było.
Po r






